
Mathilde Lannister
10 listopada 1986 rok Kopenhaga
rzecznik prasowy Winckler Corporation
Dwudziestosiedmioletnia kobieta, matka sześcioletniego Nikolaia, była narzeczona, która uciekła sprzed ołtarza, bez słowa wyjaśnienia zostawiając mężczyznę swojego życia, rodzinę i przyjaciół. Dlaczego? Pewnie nie uwierzysz, ale sama nie zna odpowiedzi na to pytanie; być może wystraszyła się odpowiedzialności, przerażała ją może wizja wejścia w dorosłe życie, jedno jest jednak pewne kochać nie przestała, przejawia jednak nieopisane tendencje do komplikowania życia sobie i innym, od zawsze. Śmiała kobieta, otwarta na innych, możliwe, że zbyt ambitna, nieco egoistyczna i zdecydowanie nazbyt pewna siebie istota, której niedostrzeżenie, niekiedy cienkiej granicy lub ewentualne jej przekroczenie przychodzi nad podziw łatwo. Przyszła na świat w rodzinie, w której nigdy niczego nie brakowało, ojciec dobrze zarabiał i na każdym kroku rozpuszczał "swoją księżniczkę", matka starała się trzymać ich oboje w ryzach i to tylko i wyłącznie dzięki niej Mathilde nie wyrosła na pustą i egoistyczną pannę, która świata nie dostrzega poza czubkiem własnego nosa, chociaż przyznać trzeba, że przed urodzeniem synka była zdecydowanie zbyt rozrzutna, nieco dziecinna i niepoważna; macierzyństwo zmieniło ją na lepsze, to trzeba przyznać, w dalszym ciągu jednak charakteryzują ją dwie nieodłączne cechy, które po rodzinie odziedziczyła zapewne w genach duma, zmieniająca się niekiedy w czysty upór i odwaga, która jednak nie jest już tak nieposkromiona jak kiedyś. Wróciła do Danii po sześciu latach, nie sama, a z synkiem, który odziedziczył spojrzenie ojca. Wróciła z nadzieją, że uda jej się wszystko naprawić. Wróciła, by znów skomplikować kilka spraw, bo to przecież takie w jej stylu.
"Gdyby tylko życie było próbą generalną... i mielibyśmy czas na powtórki. Moglibyśmy ćwiczyć i ćwiczyć każdy moment aż nam się uda. Niestety... każdy dzień naszego życia, to pojedyncze przedstawienie. Wydaje się, że kiedy mamy już szansę, aby odbyć próbę się przygotować.. poćwiczyć... Wciąż nie jesteśmy zupełnie gotowi na wielkie życiowe wydarzenia. "
~ Grey's Anatomy, Meredith
____________________
Z Primrose zrodziła się Mathilde, miały być dwie, ale to jednak nie na moje siły *,*
[Uciekłaś mi na McCrass, myśl nad wątkiem :3]
OdpowiedzUsuńJonathan
[No to Prim może być rzecznikiem prasowym Winckler Corporation :D Poza tym mogli znać się już od dawna, mogli chodzić razem do szkoły albo być sąsiadami, a nawet jakimiś bliższymi znajomymi i kiedy Prim szukała pracy, Matt załatwił jej miejsce w firmie swojego ojca, o :D]
OdpowiedzUsuńMattias
[ cześć :3]
OdpowiedzUsuńRose
[Witam również i od razu mówię, że to się świetnie składa, gdyż mi lepiej idzie wymyślanie najróżniejszych powiązań. Co powiesz na to, by znały się jeszcze przed zniknięciem Mathilde z Danii, z czasów gdy ona była tą rozrzutną i nieco niepoważną istotą, a jednak z dobrej i bogatej rodziny, a Sabine właśnie wkraczała do świata biznesu i szukała punktów zaczepienia i znajomości. I na zasadzie uzupełniania się mogły nawiązać nić porozumienia. I nagle Mathilde wraca, Sabine już rzyga pieniędzmi, wszystko wywróciło się do góry nogami i bum? (zadziwiające, jak potrafię wszystko wszystkim wytłumaczyć w tak przejrzysty i logiczny sposób :D)]
OdpowiedzUsuńSabine
Gdy dowiedział się, że Nikolai jest jego synem, zdziwił się bardzo. Najgorszy był jednak fakt, iż przez ostatnie sześć lat nie wiedział o jego istnieniu. Bo sześć lat, to nie kilka dni. To dość długi czasu. Ominął najważniejsze przedsięwzięcia syna w jego całym życiu. Nie był przy nim kiedy pierwszy raz wypowiedział jakieś słowo, ni był u jego boku, kiedy postawił swój pierwszy krok. Nie był przy nim, kiedy przyszedł na świat. Nie był przy nim, kiedy pierwszy raz zaczął raczkować, uśmiechać się, kiedy potrzebował jego czułości i opieki. Nikolai w gruncie rzeczy, miał tylko matkę. Mathilde jednakże postąpiła bardzo samolubnie. Czemu nie wróciła do Kopenhagi zanim Niels poznał Nannę? Dlaczego nie wysłała mu chociaż jakieś wiadomości? Czemu się nie skontaktowała? W pewnym sensie, umyślnie pozbawiła syna ojca, za co Niels był rozżalony i wściekły naraz. No bo na litość boską! Sześć lat? Calutkie sześć lat? Nikolai myślał przez ten czas pewnie, czemu inne dzieci mają dwojga rodziców, a on tylko matkę. Przecież to dla dziecka wielka trauma, gdy nagle zmienia otoczenie i dowiaduje się, że ten, a nie inny mężczyzna, kochajacy inną kobietę jest jego ojcem. Obcy mężczyzna. Czemu Mathilde zawsze musiała postępować tak nielogicznie, samolubnie? Chociaż dobrze, że zdecydowała się poinformować osobiście Nielsa o tym, że ma syna i nie pozbawiła chłopczyka kompletnie ojca. Jednak były jednak te lata rozłąki, nieświadomości... A teraz? Teraz miał żonę, był w trakcie rozwodu, ale chciał naprawić z Nanną relacje. A ona tak nagle się zjawia z sześcioletnim chłopczykiem i na powitanie oświadcza mu, że jest ojcem. Co miał zrobić? Po prostu pogodzić się z tym, nakazać im wrócić stamtąd skąd przyjechali i nie wracać? Zapewniłby ich, że wysyłałby im dużą ilość pieniędzy? Nie, nie mógł tak zrobić. Nie pozostało mu nic innego, jak zmierzyć się z wyzwaniem i pomóc Mathilde. Po prostu stać się ojcem Nikolaia.
OdpowiedzUsuńTego dnia zwolnił się z pracy, pozostawiając kancelarię pod opieką zastępcy. Tego dnia miał wybrac się na spacer z synem. I Mathilde. Szczerze powiedziawszy, nie wiedział jak ma się zachowywać, nie wiedział jak ma być dobrym ojcem. Ale pokochał syna z całego serca, w końcu był jego częścią. Gdy patrzył się na niego, serce mu się dosłownie krajało przez świadomość tego, że nie wiedział o nim nic kompletnie. Jednak chciał naprawić to wszystko, nawet jeśli pierwszym krokiem miałby być „rodzinny” spacer.
Wraz z Mathilde siedział na ławeczce w parku, patrząc się na bawiącego sześciolatka z innymi dzieci. Był taki radosny, pełen energii. Jak swoja matka. Jak niedoszła żona Nielsa. Brunet westchnął cicho pod nosem i spojrzał na Mathilde.
– Mamy szansę wytłumaczyć sobie pewne sprawy... – zaczął spokojnie – Mogłabyś mi na początek wytłumaczyć dlaczego ukrywałaś przede mną fakt, iż jestem ojcem? – zapytał. Nie chciał się wściekać, chociaż trudno mu było się opanować.
Niels
[Freja chętnie zaopiekuje się tym małym, sześcioletnim urwisem w razie potrzeby :)]
OdpowiedzUsuńFreja
[Może oboje będą mieć wolny wieczór, a że dawno nie mieli okazji spędzić ze sobą więcej czasu, zabierze ją i jej synka do wesołego miasteczka? Synkiem może się opiekować jego gosposia, która uwielbia dzieci, a że nie ma nic w jego domu do roboty, chętnie zajmie się dzieckiem, gdy dorośli na chwilę przestaną być dorośli i wrócą na chwilę do beztroskiego dzieciństwa :)]
OdpowiedzUsuńMattias
[Chciałam zaproponować, że Jon i Mathilde znali się już przed jej wyjazdem, ale niezbyt mi się widzi wizja "spotkania po latach". Kurcze, nie jestem dobra w wymyślaniu! Ratuuuuj, razem coś uknujemy.]
OdpowiedzUsuńJonathan