Jonathan Christian Larsen, 6.01.1987, Kopenhaga. Środkowy z trójki rodzeństwa, cichy i niezauważalny, najbardziej samodzielny. Matka umarła, gdy jeszcze wyrastał z ubrań, a ojciec nigdy nie radził sobie z wychowaniem. Szkołę podstawową przeżył tak, że nie pamięta niczego szczególnego. Gimnazjum wszczepiło mu nową skórę i dało do ręki maskę, którą chowa w kieszeni spodni do dziś, bo tak jest pewniej i bezpieczniej. Więcej okazuje czynem, niż słowami i jednocześnie słowami zastępuje uczucia, których nie potrafi w sobie zakorzenić. Wielu rzeczy żałuje i za tyle samo się obwinia. Za noce, których nie zdążył zapamiętać i litry alkoholu, których nie przetrawił. Marne rządy silnej ręki stworzyły go kopią ojca, popełnia te same błędy. Oszukiwał matkę, że nie pali w domu, gdy chorowała. Wmówił sobie, że się wtedy zabezpieczyli. Utalentowane dłonie, ciasne mieszkanie pokryte dwoma warstwami - papieru i kurzu. Praktykant w małym studio. Ambicje na dobrego architekta. Skarbonka z monetami, aby kiedyś kupić żaglówkę. Około metr dziewięćdziesiąt, siedemdziesiąt parę kilo i czterdziesty piąty rozmiar buta, garść piegów, oczy szare, a włosy oporne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz