nie jesteś głodna jesteś znudzona. widoczne kości biodrowe
obojczyki uda które się nie dotykają. nie obchodzi mnie że boli
chcę perfekcyjnego ciała chcę perfekcyjnej duszy. idź się zważyć
i zobacz czy nadal będzie ci się chciało jeść. spójrz na ten
centymetr tłuszczu. kontrola tu chodzi tylko o kontrolę. dobrowolne
głodzenie. czuję kalorię na swoim ciele. chcę usłyszeć to
pytanie to jedno pytanie czy straciłaś na wadzę? najgorzej jest
nocami.
Cecilie Lund
1990r., Kopenhaga
uniwersytet i skanowanie kodów kreskowych w pracy
Oczyszczasz się. Rankiem robisz to poprzez lodowaty prysznic,
szklankę ciepłej wody z cytryną, przez wyczerpujący bieg.
Zaplanowałaś tempo każdego kroku, aby móc dać z siebie jak
najwięcej. Musisz się starać. Ciało jest twoją świątynią, a
nie możesz jej czcić odpowiednio, dopóki przerwa między udami nie
będzie odpowiednio duża. Nieważne, że czasem masz dość. Gdyby
było łatwo, każdy mógłby do tego dojść. Najważniejszy jest
upór. I kontrola. Musisz nad sobą panować, nie możesz dać się
skusić. Kalorie nauczyłaś się liczyć jak mistrzyni, ale posiłki rozpisujesz na tydzień wprzód. Tak dla pewności.
Już dawno przestałaś się przejmować siniakami na talii i
brzuchu. Jak boli, to znaczy, że działa, prawda? Ostatnio jesteś
coraz bardziej zmęczona, coraz częściej kręci ci się w głowie.
To zwykłe zmęczenie, tłumaczysz sobie. Dlatego tak wcześnie
kładziesz się spać. Zanim zaśniesz, walczysz sama z sobą, aby
przypadkiem nie znaleźć się przy otwartej lodówce.
dużo czasu minęło od momentu, kiedy ostatni raz stworzyłam kobietę. dlatego mogło mi nie wyjść i dlatego może mi nie iść zbyt dobrze (w razie co wrócę z panem). postaram się jednak z moją Cece.
nie, nie umiem szukać dobrych zdjęć. to znalazłam w odmętach zupy.
dużo czasu minęło od momentu, kiedy ostatni raz stworzyłam kobietę. dlatego mogło mi nie wyjść i dlatego może mi nie iść zbyt dobrze (w razie co wrócę z panem). postaram się jednak z moją Cece.
nie, nie umiem szukać dobrych zdjęć. to znalazłam w odmętach zupy.

[Smutna jest, ale zdjęcie ma piękne. I imię ładne. Nie lubię tak z pustymi rękami przychodzić, dlatego póki co jedynie się witam i życzę dobrej zabawy na blogu. :)]
OdpowiedzUsuńCoralie Hanssveen
[Kocham *.*]
OdpowiedzUsuńJonathan
[Smutna się wydaje ta Cece. Witam na blogu!]
OdpowiedzUsuńThomas/Li
[Lata temu! Wymyślisz nam coś dobrego? Zgodzę się na wszystko.]
OdpowiedzUsuńJonathan
[ Oh, jej, miło mi C: Ja stwierdzę tylko jakże twórczo - mujeju, Jake na awatarze, pójdź w me ramiona!
OdpowiedzUsuńI wątek by się przydał. Czy coś. I kochać zezwalam, jeśli chcesz. ]
Morten
[ coś łączy nasze panie jak widzę :3]
OdpowiedzUsuńRose
[Nie miej problemu ze zdjęciem, jest naprawdę śliczne. I owszem, prawda. Wątek jakiś koniecznie robimy. Ale jak mówiłam, wciąż mam puste ręce.
OdpowiedzUsuńA dziękuję, dziękuję. Miło słyszeć, bo po prawdzie zaczynałam się bać, że się marnie przyjmie.]
Coralie
[ robimy. :D jakieś konkretne pomysły? czy ja mam ruszyć głową? ale to dopiero jutro, albo jeszcze dzisiaj jak głowa przestanie w końcu boleć]
OdpowiedzUsuńRose
[oczywiście, pomoc w pchaniu zawsze w cenie]
OdpowiedzUsuńIstniała pewna potrzeba, której ponoć pozbyć się łatwo, jednakże istnieje - potrzeba imponowania. I ludzie kupują sobie designerskie telefony, i wielkie, nieporęczne słuchawki, za to z jakimśtam znanym logo, i samochody, najlepiej wielkie i drogie, chociaż ponoć wielkość i cena jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości... hm, pewnych części właściciela samochodu.
W każdym razie, z którejkolwiek strony by nie spojrzeć i czegokolwiek by o Mortenie nie mówić, potrzeba imponowania zapewne w nim istniała. I miała okazję się zrealizować.
Kuzyn bowiem, z pewną dozą nieufności po prawdzie, ale poprosił Mortena, aby ten odebrał jego samochód od mechanika, bo ma czas, prawo jazdy i jako ktoś z rodziny jest przynajmniej średnio godzien zaufania. Samochód jak samochód, jeździ, cokolwiek zużyty i o gabarytach raczej nie minimalistycznych - zresztą, trudno się spodziewać takiego Smarta chociażby po facecie, który ma żonę, dwójkę dzieci i psa.
Nic, czym można by się zachwycić, ale dobre i tyle, prawda? Toteż Morten postanowił być miły i szarmancki, co pewnie zostanie odebrane jako miłe, bo o szarmanckość lub też złe zamiary mało kto Mortena podejrzewał.
I kiedy akurat miał chwilę przerwy, taką przysłowiową minutkę, żeby wyjść i sobie (elektronicznego) papierosa zapalić, to nagle odezwała się potrzeba imponowania i przypomniało o sobie istnienie samochodu, który zresztą stał grzecznie po drugiej stronie ulicy.
- Tak sobie w sumie przypomniałem - stwierdził zamiast powitania, widząc Cecilie stojącą pod daszkiem przed wejściem na zaplecze sklepu - Że skoro tak niemożliwie pada - w sumie, padało w ogólnie przyjętych normach, deszczem, a nie żabami, zresztą, czego innego było się można o tej porze roku i w tym mieście spodziewać? - To jakbyś chciała, to mógłbym cię podwieźć. - a teraz prosimy owację na stojąco. Można również dołożyć kilka omdlewających pań.
Zabrzmiało to bez jakichkolwiek ukrytych przesłań. Bo w końcu raz to razem siedzieli i palili, raz to razem nadawali na to, że muszą pracować z idiotami, a świat jest krzywy? To był taki ciekawy rodzaj znajomości, sprowadzony jedynie do rozmów w przerwach w pracy i po pracy. I w sumie, to fajny rodzaj.
Morten
[Jeśli mamy naciągać, wyciągać i w ogóle ciągnąć, to myślę, że to całkiem dobry pomysł jest. Coralie na czymś w rodzaju duńskiego ASP studiuje, ale jakby się na artystyczne kierunki Twoje Cece nie zdecydowała, to zawsze możemy uznać ich uczelnie za śmieszne, prowadzące współpracę ścisłą i wtedy będzie git malina. Dasz się wykorzystać do zaczęcia? Ładnie proszę.]
OdpowiedzUsuńCoralie
[To jak wszyscy są tacy fajni to może coś razem popiszemy? Z tym, że ja zrzekam się rozpoczynania - mogę coś wymyślić. Tak mi się wydaje.]
OdpowiedzUsuńThomas
[Gdzie tu super, chama-poetę-materialistę chciałam zrobić, żeby nikt go nie lubił. Nie wyszło. :D]
OdpowiedzUsuńJacob
[Raczej nie praktykuję tej zasady (w każdym razie nie świadomie). Ale jeśli to ja miałabym zacząć, wymagałoby to ode mnie naprawdę ogromnych pokładów silnej woli i czasu, za to z Twojej wiele, wiele cierpliwości, bo mam już odrobinę zaległości. Ale jeśli czekanie Ci nie przeszkadza, to w porządku, zacznę. Powiedz mi jeszcze tylko, w którym konkretnie momencie miałabym to zrobić.]
OdpowiedzUsuńCoralie
[ Kocham takie postaci więc proponowałabym wątek. I w sumie mam nawet jako taki na niego pomysł, a nawet dwa. Może nie są jakieś szaleńczo dobre ale w moim przypadku sam fakt, że mam się liczy xD Opcja numer jeden jest taka, że Lucas mógłby jej przerwać trening, a skoro to dla niej takie ważne to ona mogłaby się na niego bardzo zdenerwować - kłótnia na środku ulicy i tak dalej. Albo druga opcja ona mogłaby zasłabnąć, a on potem z poczucia obowiązku koczowałby aż do przebudzenia przy łóżku szpitalnym, a potem gdy przykładowo doktor chciałby jej załatwić jakąś konsultację z psychologiem mógłby się przedstawić jako jej narzeczony i pomóc się z tego wywinąć?]
OdpowiedzUsuńLucas
[Podsumowując sobie w głowie moje powiązania - cholera, kobieciarz z tego Jonathana, a taki niepozorny xD Załóżmy jednak, że minęło kilka lat odkąd ostatnio się spotkali - może jakieś dwa lata, nawet trzy? Tyle, aby oboje, nie sama Cecilie, mieli szansę trochę się zmienić. Wypadałoby z mojej strony zacząć, ale nie wiem, w jakim miejscu ich ze sobą zetknąć (cierpię na przewlekłą niepomysłowość, która dotyczy nawet głupio błahych rzeczy) - zwykły spożywczy? XD jakieś pomysły? Nie przyznam się, ale w tym przypadku jestem w stanie ich po prostu ze sobą zderzyć, jak to robiło się za dawnych czasów.]
OdpowiedzUsuńJonathan