dzieci wesoło wybiegły ze szkoły
zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki
chodnik zapluły, ludzi przepędziły
zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki
chodnik zapluły, ludzi przepędziły
Rasmus Finn Møller
10.11.1985 // rzeźnik w tygodniu, weekendy spędza na selekcji gości jednego z modnych klubów // razem z jakimś typem wynajmuje mieszkanie
Czeeść, Rasmus tęczą nie promienieje, ale chyba da się go polubić.
Gdyby był bohaterem powieści Agaty Christie, od razu zostałby głównym podejrzanym. Rzeźnicy zwykle tak kończą ze swoim wyjątkowym darem odcinania kończyn tasakiem, wiecznie zakrwawionymi rękami i spojrzeniem psychopaty. W chłodni nie trzymają tylko i wyłącznie martwych zwierząt, wystarczy dobrze poszukać, to przecież oczywiste. Mieszkają w miejscach o wątpliwej sławie, zadają się z dziwnymi ludźmi i wciąż patrzą spode łba. Nie przyjmują gości, nie chodzą na kawę, kobiety prędzej skręciłyby w mroczną uliczkę, niźli pozwoliły się minąć takiemu zbrodniarzowi. Głównym motywem ich zachowań jest, z pewnością, nieszczęśliwe dzieciństwo i chęć zemsty na każdym, kto kiedykolwiek go zranił. Lubi tylko psy, ale i tak żadnego nie ma, bo dawno temu ktoś wmówił mu nieodpowiedzialność i woli nie ryzykować, że może okazać się zupełnie inaczej. Na koniec śledztwa detektyw dochodzi do wniosku, że ów rzeźnik jest najmniej winną osobą pod słońcem, po prostu robi fatalne pierwsze wrażenie, a nie spotyka się z nikim z braku czasu bądź przez oko podbite przez jakiegoś amatora nocnych potańcówek i męska duma nie pozwala mu paradować po ulicy ze śladem porażki.

[Cho na zupę z cyjankiem, jakiś typie. ;_;]
OdpowiedzUsuńKrycha
[Świetny gif i zawód. Trochę mi się śmiać chce, bo jej ojciec miał być rzeźnikiem, ale uznałam to za zbyt dziwne.]
OdpowiedzUsuńAina
[Cześć. Potrzebujesz kogoś do powiązania?]
OdpowiedzUsuń[Hm... Musiałabym się zastanowić. Odezwiesz się na mejla? gdzie.moje.biszkopty@gmail.com]
Usuń[A to prawda. Zdaję się, że utknęliśmy na lekarzach, prawnikach i architektach, bo tych ostatnich też dużo, a przecież zawodów pełno i każdy ktoś musi wykonywać.
OdpowiedzUsuńNo to też dziękuję, cieszę się niezmiernie, bo lubię nowości ;> A choćbym chciała to nie wiem czego Aina od Rasmusa by mogła oczekiwać.]
Aina
[Oh, to by mogło być ciekawe, bo jest całkowicie sprzeczne z zasadą "nie narażaj się na nic", a w takiej chwili może być wyjątkowo poirytowana już kolejnym wybrykiem siostry. Także tak, zgadzam się.
OdpowiedzUsuńZ tego wynika, że na moich barkach spoczywa zaczęcie, zrobię to jak skończę oglądać film ;)]
Aina
Za każdym razem kończyło się tak samo. To była tylko kwestia czasu aż znowu dostanie taki telefon i nikt nie da jej wyboru albo chociaż nie spyta czy na pewno ma ochotę znowu jechać do szpitala. Solaine obiecywała i zapewniała: że to się więcej nie powtórzy, że tym razem będzie ostrożna i nie dopuści do sytuacji, w której będzie potrzebować krwi, że zwolni ze swoim życiem, że pozwoli jej normalnie funkcjonować. Prawda była jednak taka, że ona prawdopodobnie nigdy nie będzie mogła mieć czegoś, co chociaż w połowie można by nazwać normalnym życiem . Zawsze będzie musiała czekać na te niechciane telefony i zawsze będzie musiała reagować na nie w taki sam sposób jak dzisiaj.
OdpowiedzUsuńNie miało znaczenia, że jest właściwie po trzeciej w nocy, a na zewnątrz znowu wieje silny wiatr, ostatnia pamiątka po niedawno zakończonym huraganie. Jej przerwany sen nikogo nie obchodził, bo i tak musiała zwlec się z łóżka, ubrać się w naszykowane wieczorem ubrania, dobudzić się zimną wodą z kranu i zgarnąć z komody w salonie swoją torebkę oraz klucze od mieszkania, które dzieliła z rodzeństwem. Z nikłą nutką nadziei sprawdziła jeszcze po drodze sypialnie brata, łudząc się, że może pokłócił się ze swoją dziewczyną i wrócił na noc do domu, a sms, który odebrała przed snem był nieaktualny, ale niestety tak nie było. Jego łóżko nadal było nienagannie pościelone, po Bastianie nie było śladu.Zły znak, bo to oznaczało też, że nie ma kto podrzucić jej do szpitala, żeby po raz kolejny mogli uratować jej stukniętą siostrę, która oczywiście musiała zrobić coś głupiego, przez co straciła za dużo krwi, a z powodu jej choroby i tak miała jej znacznie mniej niż przeciętny człowiek.
Jej irytacja osiągnęła jednak szczyt dopiero w momencie, gdy idąc na przystanek zobaczyła tylne światła autobusu znikające za najbliższym zakrętem. To był moment, w którym wiedziała już, że nie może być gorzej i że obejmowanie się ramionami nic nie da, bo chłód i tak przedostanie się przez materiał płaszcza. Następny autobus będzie miała za czterdzieści minut, co łącznie z dojazdem na miejsce sprawi, że w szpitalu znajdzie się za około godzinę. Stanowczo za późno, bo Sol mogłaby się już wykrwawić, a tego rodzice nigdy by jej nie wybaczyli.
Myśl, myśl. Bastian się nie obudzi, kto jeszcze ma auto z jego znajomych...
Próbowała zdecydować jakie ma inne możliwości oprócz pieszego dostania się na jakiś postój taksówek, gdy nagle usłyszała typowy szum pasujący tylko do dźwięku jadącego auta. Cóż, to była chyba lepsza perspektywa, zważywszy na fakt, że nawet nie miała przy sobie pieniędzy, żeby móc jechać taksówką. Wiedziała jednak, że nie powinna. Wsiadanie do samochodu obcych na pewno nie zaliczało się do kategorii "uważaj na siebie, nic nie może ci się stać", ale w tej chwili... W tej chwili miała to szczerze gdzieś. Solaine nawaliła? Ona też mogła. Dlatego zaczęła machać rękoma, żeby zwrócić na siebie uwagę kierowcy, a gdy już się zatrzymał, to podeszła do drzwi pasażera i poczekała aż opuści szybę. Serce trochę biło jej za szybko, bała się, bo nigdy czegoś takiego nie robiła, ale przynajmniej nie miała do czynienia z jakimś starym, obleśnym kolesiem. Były już jakieś plusy.
- Przepraszam, jedzie pan może w stronę szpitala? To naprawdę pilne, muszę się tam szybko dostać. - Starała się mówić pewnie, głos jej nie zadrżał, ale dłonie... Dłonie to coś zupełnie innego. Co ona najlepszego wyprawiała?
[oby pasowało ;3]
Aina
[Rasmus kojarzy mi się tylko i wyłącznie z zespołem, ale jako imię również się nadaję. Uwielbiam rzeźników, głównie dlatego, że spotkałam się na blogach tylko z jednym i był mistrzem świata. Jeżeli więc Twój rzeźnik jest równie cudowny, mogę tylko gratulować.]/Viktor
OdpowiedzUsuń[ przywitać się przyszłam. z wątkiem przyjdę (mam nadzieje) jak przestanie głowa mnie boleć i będę mogła wreszcie myśleć]
OdpowiedzUsuńRose
[Chcę, chcę, do wyboru Aina lub Mikael, ale zdecydowanie teraz to ty zaczynasz. ;)]
OdpowiedzUsuńAina/Mikael