poniedziałek, 11 listopada 2013

I'm gonna find out if you're lying

I was angry with my friend:
I told my wrath, my wrath did end.
I was angry with my foe:
I told it not, my wrath did  grow.
– William Blake 
I N A   J A C O B S O N
jasnowłosa pracownica oceanarium Blue Planet
dwadzieścia dziewięć lat paranoicznego strachu przed "trzydziestką"

 Kochamy szaleć. Kochamy się bawić; konfrontować nasze czysto hedonistyczne podejście z okrutnym, realnym światem pełnym tych samych ludzi. Tej samej szarej, bezkształtnej masy, która niczym się nie wyróżnia. Która płynie ulicami, wypełnia wszystko wszem i wobec, nie zwracając uwagi na nikogo poza sobą. Ludzie topią się w niej, idą przed siebie, za tłumem. Płyną z prądem  jak gówno, zdechłe ryby i inne odpady, które nie mają w sobie jakiejkolwiek siły ani woli, aby zawrócić i spróbować zmienić kierunek. I zamiast przetartego szlaku pełnego śladów i bezpiecznej ścieżki, wybrać tę nieodśnieżoną, zarośniętą, pełną tajemniczych zakamarków, których nikt do tej pory jeszcze nie odkrył. 
Czasami pojawiają się tacy, którzy jednak się sprzeciwiają. Którzy idąc wśród tego tłumu aż biją po oczach swoją innością, odmiennością. Jakby ktoś przyczepił nad nimi jaskrawy neon, który świecąc oznajmiał wszem i wobec o tym, że ten osobnik, ta pojedyncza jednostka jest inna i wyróżniając się z tłumu identycznie ubranych, zachowujących się według uznanych wszędzie schematów. I ma to głęboko gdzieś. Ma w swoich zacnych, neonowych czterech literach fakt, iż każdy patrzy. Każdy traktuje ją jak kogoś gorszego, ponieważ jest inna. Ponieważ nie uznaje narzuconych wszędzie reguł i nie ma najmniejszego zamiaru się zmieniać. Kiedyś popełniła ten błąd. Kiedyś szła ramię w ramię, jak te wszystkie roboty, które tylko powierzchownie mają własną wolę, a tak naprawdę spełniają zachcianki tłumu. Skupiają się na tym, aby przypodobać się wszystkim, zapominając o prawdziwym "ja". Ale coś się zmieniło. Ona się zmieniła. Na lepsze? To już chyba zależy od podejścia, choć społeczeństwo niekoniecznie może ją zaakceptować.
W poprzednim wcieleniu była bowiem kotem, choć zdecydowanie wolałaby zostać jakąś orką lub rekinem. Bawi się w taroty, horoskopy i inne gówna, ale tylko dla własnej przyjemności. Żeby dowiedzieć się, iż nadzieja gdzieś tam jest. Ale na co? Toć nie na miłość, bo jej nie ma. Prawda?

Zły człowiek mnie tutaj zaciągnął. Może inni źli ludzie zaakceptują Inę.
Cześć. 

5 komentarzy:

  1. [Myślałam, że Ingelise jest Twoja. W każdym razie bardzo lubię takie postacie jak Ina. Jesteś chętna na wątek?]

    Vivi

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam. Może wątek z Sebastianem?]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Och, no właśnie ta jasnowłosa już na blogu jest (:
    Hmm, długo się zastanawiałam, bo jakoś nie mogłam, nie potrafiłam znaleźć punktu zaczepienia między nimi, lepiej więc, żeby się znali. Może znaliby się ze szkoły/studiów/podwórka? Mogłaby być jego przyjaciółką, którą czasem zaprasza do kina, a potem do restauracji i która próbuje go zmienić? Ale nie tak na siłę. Po prostu chce mu wyperswadować, że źle robi, o.
    Jeśli Ci to nie odpowiada, mów, znajdziemy coś innego :)]

    S.

    OdpowiedzUsuń