poniedziałek, 11 listopada 2013

INGELISE WINCKLER
DWADZIEŚCIA CZTERY LATA
PISZE HOROSKOPY I WRÓŻBY DO CHIŃSKICH CIASTECZEK

Proste, twarde, nieugięte, rozgadane babsko.
Konie kraść, mury rozwalać.
Przybrudzona okładka i wnętrze.




Zawsze była jednym wielkim rozczarowaniem, chociaż przez lata nie potrafiła zrozumieć, czym zawiniła. Jedynymi jej przewinieniami były:
a) urodzenie się (ku niezadowoleniu matki)
b) urodzenie się dziewczyną (ku niezadowoleniu ojca)
c) urodzenie się szatynką (ku niezadowoleniu babki).
   
Zawsze była wszystkiemu winna, nawet jeżeli w tym samym czasie zamknięta była w swoim pokoju, licząc po raz setny paski na prześcieradle. Jej winą były (w kolejności całkowicie przypadkowej):
a) spalona jajecznica,
b) ucieczka matki z młodszym mechanikiem samochodowym,
c) brak paneli podłogowych o konkretnym kolorze w sklepie budowlanym
d) trzęsienie ziemi na Haiti.

Zawsze nie miała nic do powiedzenia. Powinna być ułożona i zgłaszać się przy stole niczym dzieci w klasie, a otwierać buzię mogła tylko, kiedy ktoś w rodzinie łaskaw był udzielić jej głosu. Nie miała wpływu na to:
a) w jakich ubraniach chodzi
b) jak spędza wolny czas (jeżeli w ogóle wolny czas posiadała)
c) co będzie na obiad

Zawsze wiedziała kim zostanie, jej przyszłość była idealnie zaplanowana na wiele lat przed ukończeniem nauczania podstawowego. Bez potrzeby wypunktowania, miała wybór (pierwszy w życiu!) między edukacją prawniczą a medyczną, żaden inny zawód nie wchodził w rachubę. Te wybrane przez rodzinę były idealne — nie tylko zapewniały wystarczająco wysoką pozycję społeczną, ale również solidne wynagrodzenie, które pozwoliłoby jej utrzymać ojca i babkę, którzy poświęcili tyle czasu, pieniędzy i energii na jej odpowiednie (sic!) wychowanie.
Tłumiona przez lata wściekłość, dała upust w dniu jej osiemnastych urodzin. Nie zbaczając na brak odpowiedniego wykształcenia, zaufanych osób i środków pieniężnych, spakowała cały swój dobytek w postaci kilku sztuk ubrań, Biblii i podręcznego zestawu małego podróżnika. Wyruszyła w świat, co oznaczało dla niej przeprowadzkę o czterdzieści kilometrów na południe, zostawiając za sobą dawne życie.
Było trudno, ale dała sobie radę.

________________
Tak, to na górze to eksperyment.
Freya Erichsen.

7 komentarzy:

  1. [Cześć. Ja też sobie eksperymentuję. Eksperymentujemy z wątkiem?]

    P. Cohen

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Same sympatyczne eksperymenty widzę. Dzień dobry wieczór. Wątek może? ]

    Morten

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dzień dobry.
    Powitać się chciałam, chociaż mnie jeszcze nie ma na blogu, ale tak tutaj pusto troszeczkę. Zauroczyły mnie horoskopy i wróżby do chińskich ciasteczek, poza tym mam słabość do zdań w nawiasach. Rzadko spotyka się tak twarde kobiety, więc podziwiam za postać. Piękna Freya na zdjęciach zobowiązuje! Miłej zabawy na blogu :)]

    Saskia Nørgaard

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Freya <3 Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, że ktoś musi pisać te horoskopy i wróżby. Karta bardzo ciekawa, taka inna.]
    Josephine

    OdpowiedzUsuń
  5. [Niech natkną się na siebie w barze, myślę, że lekko podpity mężczyzna nie będzie miał problemów z zagadaniem do obcej kobiety. Czemu taka ładna dziewczyna spędza wieczór samotnie? Można się dosiąść?
    Taką sobie postać stworzyłam, że muszę rzucać banałami.]

    Cohen

    OdpowiedzUsuń
  6. [Moja ukochana Pchełka. <3
    Żyję, póki wifi w akademiku oferuje mi siebie w całości.
    Śpieszmy się wątkować, bo kapryśne toto jak cholera.]

    Tobias

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ej, robienie mu krzywdy jest fajne, bo on się lubi biczować psychicznie za to, że rozwalił się samochodem wtedy, a co dopiero, jak krwawi z brwi, łuhu, tylko pewnie miałby jej za złe, że go nie zabiła.
    Jeszcze fajnie, jakby jego szef przylazł i Tobias dostałby ochrzan za to, że pozwolił na taką rozróbę, a on taki bohater, ubabrany krwią jeszcze byłby gotowy powiedzieć, że to on sam się tą szklanką uderzył. A Ingelise tylko wymach ćwiczyła. I na jej oczach mógłby zostać wywalony z pracy, taka drama.
    Nie no wybacz, nie brzmi mi to w ogóle, ale w pokoju obok rozkręcają grube melo, wow.]

    OdpowiedzUsuń