poniedziałek, 11 listopada 2013

*

Rakel Mathiesen
27 lat // pracownica kiosku znajdującego się przy stacji metra Forum



Człowiekowi lepiej teraz schylić się, aby drugiej osobie łatwiej było wymierzyć kopniaka w tyłek, niźli pomóc wstać komuś, kto upadł. Bo to przecież takie żenujące, wyciągnąć pomocną dłoń, wygodniej zignorować lub pokazać wyższość zdrowia nad chorobą. I zupełnie nieistotne jest, czy ułomność dotyka ciało, czy myśli, w drugim przypadku to nawet gorzej, bo psychole są nieobliczalni.
Są też tacy, którzy, wydając resztę kolejnej zakochanej parze, mają ochotę uciec i nie wrócić, przestać przejmować się wszystkim, zadawać pytania A co jeśli on znów to zrobi? Później wracają do domu, wstawiają obiad i po kilku słowach rozmowy z tą drugą osobą wiedzą, że ucieczka byłaby najgorszym dowodem tchórzostwa.

To moja pierwsza "taka" postać, bądźcie wyrozumiali, ok.

13 komentarzy:

  1. [Czekam na obiecany wątek. Żeby było śmieszniej możesz sobie teraz nawet wybrać czy na pewno chcesz z Ainą się 'męczyć' czy może z Mikaelem.]

    Aina / Mikael

    OdpowiedzUsuń
  2. [Wtedy będę walić krzyżami.
    Gdzie chcesz zacząć? Wolny poranek i Rakel zmuszająca Joakima do pójścia z nią na zakupy, czy pilnowanie brata podczas golenia, żeby nie poderżnął sobie gardła?
    I jak bardzo chcesz zacząć, żeby się wczuć?]

    Joakim

    OdpowiedzUsuń
  3. [Innego sposobu na wczucie się niż zaczęcie dla mnie nie znam.]

    Joakim

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, Rakel. Coś mi się wydaje, że wątku to my sobie odpuścić nie możemy, bo Victor całkiem sporo w jej życiu namieszał. Masz jakieś błyskotliwe pomysły, co do początku?]/Viktor

    OdpowiedzUsuń
  5. [Czemu ty też? Niedługo napiszę księgę pomysłów, bo każdy zawsze karze mi wymyślać, ech.
    Tak myślałam, że lepiej uświadomić cię o istnieniu Mikaela, bo to sporo w życiu nam ułatwi. Po prawdziwe on by się chyba nie obraził gdyby należała do tego grona znajomych, z którymi raz w tygodniu spotyka się na piwie i może sobie z nią pogadać. Jakby co to ramię ma zawsze gotowe do pocieszania!
    A jeśli nie chcemy niczego z powiązaniem to równie dobrze może zgubić portfel jak będzie coś kupował w kiosku, a później przyjdzie spytać czy nie znalazła i dlaczego jest taka smutna. Ostatecznie wyciągnie ją do cyrku, co by dziewczyna trochę się rozweseliła, a jak klaunów się boi, to w tym wypadku jego ramię będzie też jak znalazł.
    Lub opcja numer trzy: uprzejmi znajomi umówili się na seans do kina, ale tak jakoś im wypadało, że nie mogą wpaść i napisali mu tylko smsa, żeby szukał kogoś podobnego do niej, bo to też przyjaciółka i żeby razem poszli na ten film. Wcale na film iść nie muszą, mogą jedynie pogadać w kawiarni, chociaż w tym wypadku musiałaby się rozpłakać, żeby jego ramię było do czegokolwiek potrzebne. Albo potknąć się na prostej drodze. W takim wypadku też pomoże.
    I chyba za dużo historii na dzisiaj, bo pierdoły piszę, niedługo mu rękę urwę jak tak do wszystkiego będzie się nadawać XD]

    Mikael

    Mikael

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Mistrzostwo żeby nie zauważyć, że już się raz podpisało. Tak, za dużo historii]
      (teraz się nie podpiszę, będzie po równo)

      Usuń
  6. [A zmieniaj co chcesz, droga wolna. Też w sumie za nimi nie przepadam ^^
    Nie obrażę się i tak nie odpisuje do środy, za dużo rzeczy do zrobienia.]
    Mikael

    OdpowiedzUsuń
  7. [Sprawa wygląda tak, że Viktor to rasowy psychopata, który dąży do samozagłady na wszelkie możliwe sposoby. Przede wszystkim stał się narkomanem. Nie radzi sobie z własną głową, a co dopiero cudzymi. Z Rakel znają się od X lat (nie mam pojęcia w jaki sposób w ogóle się poznali, ale Viktor z pewnością nie był wtedy tak rozbity jak teraz, choć musiał już mieć zadatki na szaleńca) i byli ze sobą dość długo, tutaj możemy sobie spokojnie powymyślać. Trzy lata temu, Viktor próbował popełnić samobójstwo, jednak przedtem zerwał z Rakel. Powody dwa:
    a) nie może być w związku i się zabić, bo związek wymaga troszczenia się o drugą osobę, co wyklucza samobójstwo
    b) jednak nie może być z kobietą, mimo że bardzo chce
    I tutaj zaczyna się ta chora relacja, gdzie ona powinna go znienawidzić, a zamiast tego wciąż o niego dba. Minęły trzy lata (rok w zakładzie) plus dwa na wolności, przy czym czas ten obfitował w kolejne próby samobójcze i ilość narkotyków przekraczającą normy (o ile w ogóle są jakieś normy w tym względzie). Rakel jest dla niego dobra i troszczy się o niego, a on próbuje ją od siebie odepchnąć, bo wie, że nie mogą tego ciągnąć, że to nie jest normalne i w końcu skrzywdzi ją jeszcze bardziej niż przed laty. Tobie pozostawiam do zdecydowania, co Rakel czuje do Viktora. Wszystko wyjaśnione czy jeszcze masz jakieś wątpliwości?]/Viktor

    OdpowiedzUsuń
  8. [Przyszłam tylko powiedzieć, że Rakel jest idealna.
    Odpiszę jutro.]

    Joakim

    OdpowiedzUsuń
  9. [Żółwik melduje się na posterunku.
    Ano, Rakel taka nierandomowa, ale fajna, trzeba czasem coś zrobić nieswojego. :D
    Klarneta mi ciągle coxon podsuwa, co ona do niego ma, to nie wim, ale żółwiowy bardzo.]

    Tobias

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie powinno jej tutaj być od dawna. Przy czym dawno nie jest względne, wręcz przeciwnie, określone i jasne. Nie powinno jej tutaj być od trzech lat. Czas, który Rakel spędziła na zrzucaniu mu, raz po raz, kół ratunkowych, mogłaby przeznaczyć na cel, który nie jest z góry skazany na porażkę. Ta jednak wydaje się być kompletnie zaślepiona brakiem szans, jakie posiada Viktor, zupełnie jakby wierzyła w jego odrodzenie. Teoretycznie mówi to o niej tyle, że jest naiwna i za tę naiwność mężczyzna szczerze ją nienawidzi. Nie dlatego, że przeszkadza mu troska, którą ta go otacza. Problemem jest wieczna, wewnętrzna walka, którą toczy. Czuje się odpowiedzialny za uwiązanie jej do siebie. Niszczy ją. Ta wiedza nie pozwala mu spać po nocach i sprawia, że gryzie ręce z bólu, bo nie ma prawa skazywać ją na tak paskudny los. I o ile nie jest na prochach, kiedy to potrafi myśleć tylko i wyłącznie o rzeczach nieistotnych, skupia się na Rakel i wyrzutach sumienia, które ma wobec niej. Owszem, nie zdarza się to często, ale kiedy już nadchodzi, fala żalu i pogardy do samego siebie przytłacza go do tego stopnia, że sięga po narkotyki jak na zawołanie. Obraca się w kółko, popełniając te same błędy, by później płacić za nie, a następnie rozpadać się na miliony kawałków i powracać do początku.
    Dlatego, kiedy na nią teraz patrzy, nie jest w stanie pohamować własnych dłoni, które trzęsą się niebezpiecznie. Wpatruje się w nie zaciekle, bo od lat ma problem ze spoglądaniem tej kobiecie prosto w oczy. Nie zasługuje na to, by ona siedziała przy jego boku i go wspierała. Nie zasługuje nawet na to, by wiedzieć o jej istnieniu. Nie ma bladego pojęcia czym zasłużył sobie na to, że zesłano mu takiego anioła, gotowego stanąć u jego boku w każdej chwili. I choć wścieka się ilekroć musi jej powtórzyć, żeby zostawiła go w spokoju, wie że zawdzięcza jej dosłownie wszystko. Oprócz jednak wdzięczności, pała do niej czystą nienawiścią. Powstrzymuje go. Zabrania. Prowokuje do życia. Rwie w strzępy każdą myśl na temat samobójstwa. Oczywiście to jest zrozumiałe, to normalne odwodzić ludzi od takiego czynu. Tylko czy musi odwodzić akurat jego? Nie ma możliwości zmiany jego decyzji, więc skąd ten trud, skąd myśl, że uda się zmienić cokolwiek?
    - Nie musisz tu ze mną przychodzić – odzywa się, nerwowo zaciskając dłonie w pięści, by kolejno zamknąć jedną w drugiej i rozetrzeć trzęsące się palce. Nabiera powietrze do płuc, żeby trochę się uspokoić, ale jako że nie odczuwa żadnej zmiany, wypuszcza je, zupełnie jakby wraz z tym czynem chciał zrzucić z siebie kilogramy zmartwień, bezskutecznie zresztą. – Przecież stąd nie ucieknę – dodaje jeszcze, choć wystarczy, że te słowa wypływają z jego ust, a już ma ochotę zerwać się z miejsca i wyparować. Nie rozumie, dlaczego wciąż zmuszany jest do przychodzenia na spotkania z psychiatrą. To mu nie pomaga. Wie, że jest szalony, a żaden fachowiec nie może potwierdzić tego bardziej niż on sam.
    /Viktor

    OdpowiedzUsuń
  11. Golił się brzytwą, która była w obecnych czasach wprawdzie staromodna, bo większość ludzi używała maszynek, które po jednokrotnym użyciu należało po prostu wyrzucić. Umiejętne operowanie ostrzem nie należało do zadań prostych, ale on po prostu lubił komplikować sobie życie, a do tego zaliczało się również pozbywanie się kilkudniowego zarostu. Ponadto istniało większe prawdopodobieństwo, że omsknie mu się ręka i spowoduje powstanie wystarczająco głębokiej rany, nie miałby nic przeciwko, gdyby przyrząd do golenia wbił mu się w tętnicę szyjną. Chciałby poderżnąć sobie gardło, rozpłatać je i w ostatnim momencie spojrzeć na swoją twarz, żeby zobaczyć wymalowany na niej błogostan, z którym kojarzyła mu się śmierć, nawet jeśli byłaby bolesna i targała jego ciało w konwulsjach.
    W przyłożeniem brzytwy do gardzieli przeszkadzała mu jedynie Rakel. Wiedział doskonale, że nie chce pozostawić jej tak paskudnego wspomnienia, ale znacznie łatwiej byłoby mu się zabić gdyby go znienawidziła.
    Pomimo uwagi z jaką wykonywał każdy ruch o mało nie przeciął sobie policzka, kiedy usłyszał rozporządzenie swojej bliźniaczki. Wiedział, że dziewczyna nie ustąpi, ale zawsze warto było ją przekonać do pozostania w domu, a nuż zmięknie.
    – Do świąt jeszcze dużo czasu czas… - odpowiedział, na wszelki wypadek odsuwając ostrze od skóry.
    Nie nadawał się na wyjście gdziekolwiek, jak zawsze z resztą. Nie miał nastroju na obcowanie ze sobą, a już tym bardziej z innymi ludźmi, ponad którymi była oczywiście Rakel. Jego siostra mogłaby zrobić cokolwiek i nie byłby w stanie uznać, że nie chce z nią dzielić chociażby powietrza.
    – Ponadto, ja wiem, że tobie wcale się nie chce nigdzie ruszać – dodał po chwili zastanowienia, po czym odłożył brzytwę na umywalkę, nie zamykając jej jednak i odkręcił wodę, żeby opłukać twarz. Z pianką do golenia na twarzy wyglądał co najmniej komicznie i ciężko byłoby mu coś w ten sposób zdziałać. – Najchętniej zostałabyś w domu i odpoczęła – oznajmił zachęcającym tonem, zabierając się za oczyszczenie ostrza, bo niehigienicznym byłoby pozostawienie tego wszystkiego w takim stanie.
    Spojrzał na siostrę kątem oka i już wiedział, że cokolwiek by nie mówił – nie wygra z nią.
    Po ręcznik sięgnął już z miną co najmniej męczeńską, zaraz miał przecież dostać rozkaz do wymarszu z mieszkania, które wydawało mu się być czasami jedynym bezpiecznym miejscem.

    [Wybacz za jakość i długość, chciałam odpisać koniecznie, nie mając przy tym zbytniego pomysłu.]

    Joakim

    OdpowiedzUsuń