piątek, 8 listopada 2013

I always thought it was sad, the way we act like strangers

Jonathan Christian Larsen 
Dlaczego milczysz? Bo mi wstyd. Dlaczego milczysz, gdy cię wołam? Szekspir kazał mówić szeptem o miłości. Dlaczego odrzucasz? To proste. Dlaczego mnie odrzucasz? Bo sam boję się odrzucenia. Niebo jest bezchmurne, a wiatr toczy bój z włosami i nakazuje zmrużyć oczy. Dlaczego zamykasz powieki? Chciałbym zamknąć je – na chwilę lub na wieczność. Nie śpisz? Chętnie zasnąłbym – teraz, w tej chwili. Czujesz? Dreszcz przebiega po plecach, pięści zaciskają się boleśnie. Czujesz to, co ja? To zakazany owoc, z który stojąc pod drzewem strącam patykiem, ale jestem zbyt przestraszony, aby podnieść go i ugryźć. Co robisz?

sight   hear   smell   taste   touch


w y m y ś l  z a  m n i e
matura

36 komentarzy:

  1. [O BOŻE. Boże, boziuniu! Piosenka mojego życia w tytule, gratuluję. Przepadłam, zakochałam się i chcę wątku. Chociaż mojej karty jeszcze nie ma.]

    Lianne

    OdpowiedzUsuń
  2. [Maturzyści łączmy się <3 Poza tym, cześć! :)]

    Mattias

    OdpowiedzUsuń
  3. [O ja zła, ja niedobra ;3 ja to w myśleniu dobra nie jestem, zdecydowanie wolę zaczynać. Chętnie więc zacznę, myśl nad wątkiem! ;p]

    Mathilde Lannister

    OdpowiedzUsuń
  4. [ pfffff :C powinnaś wymyślić za przerwanie tamtego wątku. taka kara. Ja nie wiem, bo twoja karta choć mnie zachwyca, to nie wiele mi mówi.]
    Rosemarie

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hej :)) co do pomysłu to oni trochę są do siebie podobni c: wolisz jakieś miłosne powiązanie, wrogie czy przyjacielskie ?]

    OdpowiedzUsuń
  6. [ mieszka z psem obrońcą cnoty. a młodziutka dlatego, że to nie mój wymysł, młodsza miała być :D a jakby była starsza to co byś wymyśliła? ;>]
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  7. [ najgorzej :C mi tylko przychodzi do łba to, że mogliby się przespać ze sobą. ona pijana, on pijany, budzą się w łóżku z takim wtf?! w dodatku ona mogła być wtedy słodką 17. KURDE ZOSTAŃMY PRZY SĄSIADACH!]
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  8. [To może miłość? Albo bliscy przyjaciele którzy często ze sobą rozmawiają i nie muszą się przed sobą wstydzić czy ukrywać swojej prawdziwej twarzy :>]
    Malin

    OdpowiedzUsuń
  9. [ ja nie wiem :C ja się idę schować :C zaszyję się pod kołderką i będę udawała, że mnie nie ma, bo i tak mnie nikt nie lubi :C Dobra. łatwiej byłoby mi wymyślić gdyby serio była młodsza...]
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  10. [Jasne tylko podpowiedz mi kiedy i gdzie mają się spotkać, w jakich okolicznościach itd. Może umówili się na wspólny wieczór filmowy, albo oglądanie ulubionego serialu czy coś?]
    Malin

    OdpowiedzUsuń
  11. [ coś bym wymyśliła, ale co to nie wiem, bo myśleć nie muszę :D Ja na to od dawna choruje, więc wiesz. MYŚL]
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  12. [Toż myślę właśnie! Mójboże czemu on musi mieć na drugie Christian? To najpiękniejsze imię na ziemi! Już jedną awanturkę będę miała - z siostrzyczką, to tutaj możemy wykombinować coś spokojniejszego, albo jeszcze bardziej pokręconego. Niech się okaże, że Sabine będzie chciała postawić sobie chatę na przedmieściach i niech ten obowiązek spadnie na studio, gdzie praktykuje sobie braciszek, albo na samego braciszka. Zawsze możemy zorganizować rodzinną kolację i wywlec na wierzch gorzkie żale, albo spotkać ich od wielkiego dzwonu i zmusić braciszka do słuchania wykładu pod tytułem: "Ja przeżyłam najwięcej, Ty nic nie wiesz i powiem Ci co ja bym zrobiła, gdybym była w takiej czarnej dupie jak Ty jesteś" :D]

    Sabine

    OdpowiedzUsuń
  13. [Okej no to zaczynam :>]
    Ile to już wieczorów spędziła sama? Zdecydowanie zbyt wiele. Bywały dni kiedy była zapraszana przez swoich 'przyjaciół' na imprezy, ale za każdym razem przychodziła zaledwie na godzinę czy dwie, bo najzwyczajniej w świecie nie lubiła takich imprez. Wolała spotkać się z kimś takim jak John i pooglądać jakieś durne horrory czy nudne komedie romantyczne. Przy Johnie Malin mogła być sobą. Jedzenie popcornu, picie coli tak długo aż zacznie ją boleć brzuch. To było właśnie to co uwielbiała.
    Oglądanie niskobudżetowych, niezbyt strasznych horrorów stało się dla niej pewnym rytuałem. Prawie każdy weekend spędzała na oglądaniu filmów razem z Johnatanem. Lubiła to. Nie bała się że powie coś niestosownego czy zachowa inaczej niż powinna. Robiła to co chciała.
    Malin szybko zebrała wszystkie potrzebne rzeczy do torebki i wręcz wybiegła z mieszkania bo była już spóźniona. Minęło dobre dwadzieścia minut kiedy doszła do miejsca gdzie mieszkał jej przyjaciel. Podeszła do drzwi i zapukała.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Wątek z bratem musi być! Powiedzmy, że Freja wpadnie z niezapowiedzianą wizytą, a że będzie miała klucz, bo od niego przy innej okazji wysępiła i zapomniała oddać, to się trochę rozgości, posprząta, nawet coś ugotuje i na końcu zrobi wykład na temat życia w ludzkich warunkach. Czy Jon się wkurzy i również upomni siostrę o niewtrącanie się w jego prywatne sprawy, czy zwyczajnie odpuści, pozostawiam Tobie wolną rękę. To tylko luźna propozycja :>]

    Freja

    OdpowiedzUsuń
  15. [Nie wiedziałam, w jaki sposób rozwiązać sprawę z tym dzieckiem, to zrobiłam dramat. Mam nadzieję, że to nie przeszkadza. A teraz myślmy nad wątkiem.]

    Vivi

    OdpowiedzUsuń
  16. [Albo niech Jonatan, wiedziony znajomym nazwiskiem, przyjdzie na jakąś premierę do teatru. Tam w drugoplanowej roli występować będzie nie kto inny, jak Vivienne; ona, przerażona starym koszmarem, nie wyjdzie, żeby się ukłonić pod koniec. Może będzie chciał się z nią spotkać, dostać się za kulisy, cokolwiek.]

    OdpowiedzUsuń
  17. [Wręcz pragnę wątku z Twoim Jonathanem. Za tych XXów w tytule i za niego samego. Podoba mi się.
    Masz jakiś pomysł na powiązanie? Albo od razu na wątek? Czy myślimy razem, hm?]

    Lianne

    OdpowiedzUsuń
  18. [A ten Twój bohater to architektem wnętrz jest bardziej czy może takim ogólnym? Bo wpadłam na pomysł jak się mogli poznać, a od tego można pociągnąć każdą znajomość. Lianne jak tworzyła Coś to chciała skorzystać z pomocy jakiegoś fachowca, który pomógłby jej zagospodarować to ogromne wnętrze. I zdecydowała się na pomoc architekta, ale szukała kogoś młodego, świeża krew, energia i te sprawy. I tak mogła trafić na Jonathana, który wówczas, te dwa lata wstecz, byłby jeszcze studentem tak jak i ona. W ten sposób mogliby się poznać. Teraz tylko ustalić ich obecną relację i tak dalej :>]

    Lianne

    OdpowiedzUsuń
  19. [I ja byłam na starej Kopenhadze, jak ją nazywam. Miałam Lianne i studiowała właśnie architekturę, o ile dobrze pamiętam :)
    To sposób w jaki się poznali mamy dogadany, dobrze. Relację opieramy na jakimś wypośrodkowaniu tych niewinnych kłótni i równie niewinnych flirtów - coś na bazie przyjaźni mogłoby zadziałać, prawda? Chociaż nie przepadam za tym słowem w blogosferze ^^
    I rozpocznę. Wieczorem, ale rozpocznę :)]

    Lianne

    OdpowiedzUsuń
  20. [Pana też będę miała, też ;)
    Powiadasz tak.. Raczej musiałby ją zmusić do czegoś szalonego, bo sama z siebie to by się chyba nie zdecydowała.. No chyba że już ostatecznie byłaby przy tym lodowisku albo chociaż wpuściliby ją do cyrku żeby mogła sobie poćwiczyć, bo ogółem nauczyła się akrobatyki powietrznej, chociaż jej nie pozwalali..]
    Aina

    OdpowiedzUsuń
  21. Malin weszła do środka, zdjęła płaszcz rzucając go razem z torebką na kanapę i przywitała się z Jonem. Od samego zapachu tego co gotował ciekła jej ślinka. Stanęła przy blacie i zaczęła przyglądać się temu co chłopak robił. Umiała gotować ale nie zbyt dobrze.
    - Nawet jak bardzo jestem głodna. Od rana zjadłam chyba tylko kromkę chleba.- uśmiechnęła się lekko i poszła odłożyć swoje rzeczy do szafy żeby mieli gdzie usiąść.
    - A jakiż to dzisiaj film obejrzymy? Mam nadzieję, że będzie to nie straszny horror z wątkami miłosnymi. Takie ponoć są najlepsze do oglądania jak chce się trochę pośmiać.
    Malin

    OdpowiedzUsuń
  22. [Mam wielką nadzieję, że to dobry znak. Jednocześnie chcę przekazać, że jestem zachwycona tą kartą - zarówno zdjęciem jak i tekstem.]/Viktor

    OdpowiedzUsuń
  23. Przedstawienie było jednym z najważniejszych tego roku, głównie dlatego, że jego data pokrywała się z jakimś ważnym politycznym spotkaniem jakichś równie ważnych polityków, które miało być zwieńczone wizytą w centrum kulturalnym Kopenhagi - padło na teatr. "Damy i huzary" Fredry znane było z oszałamiających kostiumów i niebanalnego humoru, który miał rozbawić widownię do łez i pozostawić w ich głowach miły obraz duńskiej kultury rozrywkowej. Zadaniem aktorów było zrobić na nich dobre wrażenie i może nawet znaleźć jakiegoś sponsora do reperacji starej części teatru, dlatego już na pół roku przed tym wydarzeniem, reżyser, kostiumolog i cała ekipa chodzili zdenerwowani i sztywni, jakby każde połknęło po kiju od szczotki. Na wszyscy starali się jak mogli, nikt się nie oszczędzał, główni bohaterowie wybrani zostali bardzo starannie, z większą niż zwykle dbałością o to, by pasowali do granych przez siebie postaci. Vivienne przypadła rola panny Anieli, z którą zżyła się już od pierwszych chwil na scenie. Nie dlatego wzięli ją, bo wszyscy pamiętali i współczuli jej wypadku sprzed półtora roku, ale i tak niektóre mniej ważne postacie patrzyły na nią niepochlebnym wzrokiem. W końcu była gwiazdą w tej sztuce, jak nigdy, zazdrość ze strony mniej ważnych aktorek była uzasadniona.
    Zawaliła. Naprawdę chciała, by wyszło jak najlepiej. W końcu od początku próby nie robiły na niej wielkiego wrażenia, ta główna nie zasiała w niej choćby cienia stresu, ale kiedy światła w sali zgasły, kurtyna poszła w górę, coś drgnęło w kobiecie. Presja, którą odkładała w sobie tygodniami, w końcu zaczęła z nią oddziaływać. Skuliła się, próbując nie dać po sobie niczego poznać, ale dopiero po dwóch scenach zdołała dać się wciągnąć granemu spektaklowi i pewnie dociągnęłaby do końca, gdyby nie ta twarz.
    Znajoma twarz, niegdyś nawet radosna, kojarząca się ze szczęściem i gorącem; twarz człowieka, którego oczy miało mieć jej dziecko, a który nie wiązał z nią nigdy planów założenia jakkolwiek funkcjonującej rodziny, ona z nim zresztą też nie, bo przecież była gotowa samej stawić czoła niewygodnej ciąży. Twarz, która niosła tyle bólu i cierpienia, że nie można sobie tego nawet wyobrazić, jeśli nigdy się takiej nie zobaczyło. Mężczyzna wydawał się zadowolony z tego, co ogląda. Być może uznał, że stara znajoma jest w dobrej formie, podziwiał jej pracę, cieszył się z tego, że może być widzem. Dla aktorki widz nie powinien nic znaczyć, powinna widzieć przed sobą tylko siebie, przed oczami winna stać jej wykonywana sztuka, nie powinna więc zbytnio spoufalać się z publicznością, a skupić się na przekazywanej treści. Kiedy kurtyna opadła, rozległy się brawa. Postacie wyszły na scenę po raz kolejny, już jako aktorzy, nie wytwory wyobraźni Aleksandra Fredry. Wszyscy wyszli, by zebrać laury, zabrakło tylko tej, która grała panią Anielę. Pani Anieli nie było. Kryła się w garderobie, z twarzą schowaną w dłoniach, nie patrząc nawet w obramowane na złoto zwierciadło, chyba ze strachu przed słabością, którą mogłaby wyczytać z własnej twarzy. Usłyszała pukanie do drzwi, zakryła głowę półprzezroczystą, lawendową chustą, jakby nie chciała, by ktoś widział jej rozpacz, albo by zobaczyć siebie w lustrze, które pokazywało także drzwi.
    - Proszę wejść, proszę się nie wstydzić - w końcu zaprosiła pukającego do środka. Jej głos odrobinę drżał, ale nie był jeszcze płaczliwy. Dawno nie była tak zupełnie rozbita. Nie sądziła, że ktokolwiek może ją do tego stopnia wybić z tropu.

    Vivi

    OdpowiedzUsuń
  24. [Uwielbiam *u*

    Awww, dzięki. A ja Larsena pamiętam, chociaż to było dawno.]

    Cecilie Lund

    OdpowiedzUsuń
  25. [Oesu, "coś dobrego" tak bardzo zobowiązuje. Aż się zestresowałam.
    Zrobimy tak, że oni byli ze sobą jakiś czas temu? Jak Cece była jeszcze pulchniejsza. Potem zaczęła mieć problemy ze swoim wyglądem i zaczęła tez mieć problem z tymi hektolitrami alkoholu u Jonathana. No i się rozstali. W niezbyt miłej atmosferze. Jakoś się unikali, ona nie chodziła w miejsca, w których on często się pojawiał, on unikał jej rejonów. Czas leciał. Teraz pierdut, spotykają się znowu, jest nieprzyjemnie, nieswojo, niekomfortowo, ogólnie źle, jest zoba, maleńki, jak schudłam i te sprawy.
    Da?]

    Cecilie Lund

    OdpowiedzUsuń
  26. [Och, nie wiem. Jeszcze mam sporo czytania, wieczorem na dłużej tu będę więc.. Jeśli nie zacznę to znaczy, że nie dałam rady i trzeba czekać na odrobinę czasu wolnego albo zaczynać za mnie. Ale tak, bez ustalania, żyją i się znają, koniec historii.]

    Aina

    OdpowiedzUsuń
  27. [Wiesz jak jest, cicha woda brzegi rwie ^^
    O taki mniej więcej odstęp czasowy mi chodziło. W sklepie spożywczym mogliby się jakoś uniknąć, zrobić slalom między półkami. Dobrze by ich było upchnąć gdzieś, gdzie nie mogliby od siebie za bardzo uciec. Jakiś środek transportu może? Autobus, pociąg, samolot (ale gdzie by mieli jechać/lecieć, to już nie wiem)? Chociaż takie zwykłe zderzenie kusi bardzo. Aż się dawne czasy przypominają.]

    Cecilie

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Podryw w klubie... Dawno nie miałam takiego wątku. Ale myślałam trochę nad tym, że mogą się kojarzyć przynajmniej z widzenia, bo są chociażby sąsiadami i jakiś czas temu ta wredna cycolina zalała Larsenowi mieszkanie. A teraz sobie tańczy w klubie i go zaczepia, albo co.

    O, to dopiero nie ma sensu, pardon!]

    Maeva

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Mogę zacząć, ale obawiam się, że to naprawdę będzie istna grafomania. Najwyżej dokończę serial i jakoś zacznę. A jak Ci się nie spodoba, to możesz to zignorować i zacząć inaczej, o. Dobrze? :)]

    Maeva

    OdpowiedzUsuń
  30. Wiedziała, że nie powinna tutaj przychodzić. Sama wiadomość od Jonathana wysłana tak nagle, po prawie dwóch tygodniach milczenia była dziwna, więc fakt, że zamieścił w niej tylko informacje o tym gdzie i o której mają się spotkać był jeszcze bardziej zastanawiający. A mogła sprawdzić to w internecie, przynajmniej psychicznie przygotowałaby się na wszystko, gdy autobusem zmierzała w rzadko odwiedzaną część miasta. Pogoda jak na tą porę roku była raczej znośna, przynajmniej nie padało, co było plusem skoro zaciągnął ją aż tutaj. Przynajmniej nie musiała od razu biec do budynku, mogła postać na zewnątrz i rozważyć czy nie lepiej jest może jednak uciec.
    Jej marzenia nie były wygórowane czy trudne do spełnienia. Właściwie każde miała na wyciągnięcie ręki, wystarczyło spróbować, sięgnąć po nie i sprawdzić czy wyobrażenia zgadzają się z rzeczywistością, ale tak naprawdę nie mogła tego zrobić. Bała się żyć dla siebie. Bycie bankiem krwi i możliwych do oddanie narządów wewnętrznych nie było łatwe. Jeszcze trudniej było przestawić się z myślenia „nie mogę” na „mogę”. Ciągle jej czegoś zabraniano, a gdy raz jeden się zbuntował i ćwiczyła akrobatykę powietrzną w tajemnicy, to później dostała za to niezłe lanie, mimo że miała wtedy siedemnaście lat i że nie powinni już tak kontrolować jej życiem. Robili to jednak, przez co odechciało jej się buntować. Pogodziła się z tym życiem i żyła tylko dla Sol, nie dla siebie. Dlatego chciała stąd odejść zanim w ogóle weszła do budynku lodowiska, ale jak tylko zrobiła krok w tył, to uderzyła o coś, a raczej o kogoś. Zdziwiona spojrzała tylko przez ramię, bo dobrze wiedziała kogo może się spodziewać.
    - Po co to robisz? Wiesz, że nie mogę – zamarudziła od razu, rzucając mu pełne wyrzutu spojrzenie. Nie podobał jej się ten pomysł wcale.

    [Z poślizgiem, bo musiałam jedzenie robić, ale proszę, nasze zaczęcie]
    Aina

    OdpowiedzUsuń
  31. [ I gdzie mój wątek łachudro? :D]
    Maeva

    OdpowiedzUsuń